6 czerwca 2011

T-Mobile

Tak się składa, że od kilku lat jestem klientem ery, więc z podwójnym zainteresowaniem obserwuję rebranding tejże marki. Wczoraj był lunch marki T-Mobile, pokazały się visuale i 90-sekundowy spot z Nowickim. Tak sobie to oglądam, oglądam i ... co to kurwa jest?! Półtorej minuty jakiś stary dziad nawija o tym, że kiedyś spadł ze stołu i poszedł na tak słaby mecz, że nikt inny się na niego nie wybrał? Ludzie, litośći! PÓŁTOREJ MINUTY, 100 baniek na działania marketingowe, telekom i dostajemy coś takiego? Sorry saatchi, sorry G7 - nie znam kulis powstawania tej kreacji, ale to jest po prostu słabe. Jaki ten spot niesie sobą przekaz? Czemu jest nudny i brzydki?
Ale to nie koniec! Jakiś super kreatyw wymyślił doskonały key visual - na pewno starał się, żeby na rynku telekomów był oryginalny i wyróżniający się..













Niestety, to po lewej to nie nowy KV marki Play tylko lunch'owe visuale marki T-Mobile. Nie chciałbym nikogo obrazić, ale ktoś kto za to odpowiada jest durniem jakich mało ;)
Już kiedyś zdarzyło mi się hejtować kreacje ery robione przez G7, usłyszałem wtedy, że ponoć klient trudny - klient może i trudny, ale to niczego nie tłumaczy :/

Kolejną rzeczą rzucająca się dzisiaj w oczy była gazeta wyborcza. Kilkanaście różowych stron nawiązujących do kolorystyki marki, na każdej rozkładówce full page T-Mobile. Fajne bo działa i jest widoczne, ale te kreacje... Sami zobaczcie:

No co to jest? Co niepowtarzelnego jest w tej scenie? Warszawska latarnia? Czy te budynki co stoją w tym samym miejscu kilkadziesiąt lat? A może bańki zajebane Play'owi mają "zaskakiwać"? ŻAL!

Wniosków jest kilka ale są tak oczywiste, że nawet mi się nie chce pisać - generalnie gdybym nie miał w dupie jakie widnieje logo w mojej komórce to bym zmienił sieć ;)

2 czerwca 2011

Haters gonna hate - Wiedźmin 2 i moje subiektywne odczucia.

Trochę pohejtuje ;] Ale zacznijmy od początku.

Wiedźmin 2 - największa polska produkcja ostatnich miesięcy już od kilkunastu dni jest w sprzedaży, wszyscy o niej trąbią, wyniki sprzedaży są lepsze niż zadowalające; 3 miejsce w ogólnym rankingu sprzedaży - tylko L.A. Noir wyprzedza Wieśka - to musi robić wrażenie. I robi. Recenzenci pieją z zachwytu.

W jedynkę grałem, ale do końca nie przeszedłem - nie miałem zdrowia - była to wersja przed patchem, więc każda lokacja wgrywała się z pól godziny.. Ale ogolne wrażenia były dobre, miło tą produkcje wspominam - to mówie: kupie i dwójke.

Przyszedłem do domu, wkładam płytę, instaluje, instaluje... BŁĄD CRC. Wyjmuję płytę - a tam rysy powstałe od mojego napędu (przy wkładaniu się porobiły) - niby małe ryski no ale jak błąd crc to widocznie akurat zrobiły się w czułym miejscu. Spróbowałem jeszcze raz, drugi, trzeci - wciąż to samo. Napisałem, więc do supportu CDP. Bardzo szybko dostałem mejla, że w drodze wyjątku za małą opłatą wyślą mi nowy nośnik - i jak napisali tak zrobili (tu duże brawa dla CDP za szybkość działania).

Kilka dni później - od razu po pracy, zacząłem odpalać nową instalację, zadowolony, że sobie w W.  w końcu zagram. Gra się instaluje, instaluje... i BŁĄD CRC. Patrze, płyta ok, wszystko gra. No to trzeba pytać wujka googla. Okazało się, że kupa ludzi ma problemy z płytami Wiedźmina - że niby dvd9, że coś tam, że źle wytłoczone. Dzizas co za udręka. Laptop przeczytał na szczęście - zgrywanie wszystkiego na dysk, potem na CF, potem z CF na dużego blaszaka i dopiero instalacja. Zmarnowałem na to z 1,5h (całość zajmuję przeszło 14GB)

Już mocno zirytowany doczekałem się końca instalacji. Odpala sie gra, sciąga się patch, luncher robi test mojego systemu - stwierdził, że sprzęt jest słaby i ustawił wszystko na minimum. Dziwne trochę biorąć pod uwagę, że na moim radku 4870 Crysis 2 śmiga jak szalony. No ale dobra, niech będzie.

W końcu! Pierwsza scena, łeee jakie to brzydkie.
Na screenie obok wygląda to całkiem całkiem ale na tych moich minimalnych ustawieniach - o zgrozo. Płasko jakoś i nędznie.
Walcze walcze, pierwsza walka, druga walka, trzecia walka i klops. Trzecia walka w grze, w samouczku jeszcze, jest tak trudna, że musiałem z 10 razy zaczynać od początku. To jest przepraszam rpg czy co? Fajnie jak gra jest wymagająca, ale jak na samym początku super wiedźmina rozwala paru buraków to trochę to jednak jest zniechęcające. Dalej nie jest lepiej, W. ciągle dostaje wpierdol. Oj męczące to, męczące. Polygamia też o poziomie trudności pisała, ale oni doszli do wniosku, że to dobrze (co mieli powiedzieć jak Agora współfinansowała produkcję). Gówno a nie dobrze! Człowiek wraca z pracy, chce sobie popytać godzinkę a w efekcie przez tą godzinkę powtarza w kółko dwie walki. Yeah. Dodam, że mówimy o średnim poziomie trudności, na łatwym jest znowu… za łatwo. ;)

Sam Wiedźmin też jest jakiś taki niedorobiony, na byle murek wskoczyć nie umie - potrafi tylko tam, gdzie twórcy sobie wymyślili, że będzie potrafił - czyli co? Liniowość. W dzisiejszych czasach, po takich tytułach jak Red Dead Redemption czy Assassin's Creed, ma się wrażenie, że W2 jest trochę nie z tej epoki. Pierwszy lepszy przykład - w mieście Flotsam grasuje wielki, zmutowany potwór, Wiedźmin ma iść obczaić jakieś tam jego ślady, lezie scieżką, wytyczoną pięknie wśród lasu (w bok się nie da), zeskakiwać musi co chwilę bo ścieżka prowadzi w dół i nie, nie możemy po prostu nacisnąć np. spacji, żeby sobie chłopak zeskoczył, musimy podejść, pojawia się ikonka, klikamy LPM i dopiero wiedźmin zeskakuje. Wygląda to w efekcie tak: biegniemy, dobiegamy do klifu, klikamy, Wiedźmin staje, pojawia sie animacja zeskoku, możemy biec dalej. Ojaaaaa jebie kto to wymyślał, przecież to jest tak cholernie mało płynne i intuicyjne jak tylko się da :) Docieramy w końcu na miejsce, badamy ślady potwora i.. musimy wracać tą samą ścieżką do miasta. Może się czepiam, ale serio - mi to zalatuje rokiem 2002 ;)

A technicznie? Przycinki, muzyka się potrafi nagle urwać, lipsync się nie zgrywa, czasem w cutscence ktoś stoi jak zombie, na moich ustawieniach gra jest po prostu brzydka. Aż trudno nie porównywać Wiedźmina do Crysisa, który jest bardzo płynny a przy tym bardzo ładny. Czyżby Witcher był po prostu słabo zoptymalizowany?

Fabularie gra zapowiada się ciekawie, lektorzy są bardzo dobrze dobrani. Tyle plusów ;)

No dobra, bo tak dissuje i dissuje, ale trzeba znać tego przyczynę - są nią gry konsolowe. Ostatnio przeszedłem na xboxie Assassin's Creed 2, gra jest piękna, ogromna, rozbudowana ahh i ohh po prostu. Kupiłem, włożyłem płytę i wciągnąłem się na dobre 3 tygodnie. Nie musiałem się martwić czy mi coś będzie działać czy nie, nie wkurwiałem się bo tu błąd tam błąd, AC jest dopracowany w każdym detalu, przez całą grę znalazłem jednego buga. Przez 3h gry w W2 znalazłem ich kilkanaście...   - i tu jest właśnie pies pogrzebany (a przynajmniej kawałek psa) - po jaką cholerę CDP zrobiło tą grę - póki co - tylko na blaszaka?! Rozumiem, strategie, farmville ;) ale action RPG? Bez sensu.

Reasumując - gra ma potencjał, ale biorąc pod uwagę poziom irytacji jaki się osiąga grając w nią, lepiej - uwaga, uwaga - poczytać, choćby i drugi raz, Wiedźmina - a czytając nie natkniemy sie na błędy crc...

26 maja 2011

Bitwa w L.A.

Wczoraj postanowiłem obejrzec Battle: Los Angeles, ocene w imdb ma film slaba, bo raptem 6 i dosyc skrajne recenzje, jedni jecza, ze to zło totalne, inni się podniecają. No to mówie - zobacze. 
Film miał budżet 70.000.000$, więc sporo. I co za te 70 baniek? 
Praktycznie zero scenariusza, wizalnie średnio, słaba reżyseria, marne zdjęcia.  
Jak można zjebać fabułe filmu o kosmitach atakujących świat? Czy naprawde przy takim budżecie nie można ogarnąć sensownego scenarzysty? Ale po kolei. (troche pospojluje)
Głównym bohaterem jest sierżant co mu na jakiejś misji ludzie pogineli, typ ma doła, chce odejść z armii a tu inwazja. Ile razy już to widzieliśmy? 
Jako, że jego poprzedni team trafił szlag przydzielają go do nowej ekipy, która mu nie ufa, bo przecież poprzedni jego ludzie zgineli, na domiar złego ma nad sobą niedoświadczonego młodzika. Ile razy już to widzieliśmy? 
Zaczyna sie inwazja, obcy atakują pod osłoną meteorytów. Ile razy już to widzieliśmy? 
Obcy oczywiście przylecieli po nasze surowce. Ile razy już to widzieliśmy? 
Kosmici są brzydcy, mają jakieś egzoszkielety, szybko niszczą nasze armie, zostaje tylko team naszego bohatera, który wymyśla, że trzeba zniszczyć centrum operacyjne obcych, żeby.. no wiadomo. To też już widzieliśmy. 
Na końcu - mimo ogromnej przewagi - marines niszczą centrum dowodzenia obcych jako pierwsi na ziemi tym samym pokazując reszczcie świata jak ich wykończyć. Does it ring a bell? 
No właśnie, i tu jest pies pogrzebany, WSZYSTKO już to gdzieś widzieliśmy. I właśnie dlatego ten film jest słaby. 
Wczoraj po nocy oceniłem go na 7, dzisiaj stwierdzam, że chyba byłem mocno zaspany bo ledwo zasługuje na 5. 
Reasumując - nie polecam ;) 



poczatki

takie miejsce na pisanie o roznych rzeczach, ktore sie podobaja i sie nie podobaja